Nad projektem końcówki mocy, która najdoskonalej współgrałaby z ABSOLUTOREM trudziłem się kilka lat. Najpierw przy współpracy z Andrzejem Markowem powstały monobloki na lampie 807, które później gruntownie przerobiłem, między innymi zmieniając lampę mocy na 4564 i własnoręcznie nawijając nowe, ulepszone  transformatory głośnikowe. Osiągnięte brzmienie zadowolało mnie pod względem rozdzielczości, dynamiki i barwy, pięknie przy tym rysując scenę dźwiękową. Pewnie pozostałbym wierny monoblokom, gdyby nie kontakt ze wzmacniaczami OTL, które miałem okazję poznać w ciągu ostatnich 2 lat – grały bardziej muzykalnie, z większym nasyceniem szczegółami mikrodynamicznymi i barwowymi. Okazało się, że brak transformatorów głośnikowych w układzie wzmacniacza uwalnia dźwięk od ograniczeń, jakie można napotkać w klasycznych projektach. Postanowiłem zbudować własny OTL i wykorzystać lampy 6P45S, które doskonale pamiętam z dawnych lat, gdy grałem na wzmacniaczu firmy Betley.  Brzmienie naturalne, nasycone, z dobitnym basem o wyraźnej krawędzi, ze szlachetnie podanymi wysokimi. Radziecka lampa 6P45S na cokole magnoval ma zachodnie odpowiedniki EL509, 6KG6, 6KG6A oraz bardziej współczesne wersje na cokole oktal – EL509-2 firmy Svetlana i smuklejsze bańki EL509 firmy JJ. Lampy żarzone prądem stałym lub zmiennym 2A przy napięciu 6,3V. Żeby projekt mógł najwszechstronniej wykorzystać dostępne lampy zdecydowałem się na cokoły oktalowe z przejściówkami dla lamp magnovalowych. Lampy 6P45S /EL509 pracują jako triody, po trzy na kanał. Sygnał wzmacniany jest wstępnie w radzieckich duotriodach 6N30P, które uważane są za jedne z lepszych lamp do zastosowań audio. Wzmacniacz zbudowałem zupełnie inaczej niż znane mi świetnie konstrukcje Andrzeja Markowa, o których wcześniej pisałem. O różnicy zasadniczej już wspomniałem: brak transformatorów wyjściowych – ten projekt to klasyczny OTL. Również zasilacz pracuje odmiennie niż u Markowa, który preferuje mocny prostownik krzemowy z dużą baterią elektrolitów. Do filtrowania napięcia anodowego zastosowałem układ CLCLC, przy żarzeniu lamp mocy prądem zmiennym. Budując wzmacniacz oparłem się bezkompromisowo na najlepszych elementach. Moim założeniem była najwyższa jakość dźwięku, więc starałem się użyć jedynie sprawdzonych rozwiązań. Wszystkie rezystory to metalizowane MŁT, kondensatory sprzęgające to Jantzen Superior Z-cap. Do tego ceramiczne gniazda lampowe, srebrzone gniazda RCA i głośnikowe. Montaż przestrzenny srebrem w teflonie. Obudowa z 3mm blachy aluminium + 2 radiatory 15mm. Wymiary: 425 x 300 x 225mm. Waga: 15kg. Wzmacniacz OTL pokazał od pierwszego włączenia przewagę nad konstrukcjami z klasycznymi trafami wyjściowymi – grał o kilka klas lepiej, to się słyszało natychmiast. Jego przewaga ujawniała się w każdym aspekcie – od dynamiki (jaki energetyczny kop na basie!), przez barwę (ile nowych odcieni brzmienia!), po prezentację przestrzeni (dźwięk  w pełni trójwymiarowy, z głęboką sceną i wyraźnie narysowanymi źródłami dźwięku). Najważniejsza zmiana dotyczy MUZYKALNOŚCI. W tym aspekcie OTL pokazał najwyższą klasę. Wzrosła niewyobrażalnie ilość szczegółów mikrodynamicznych, wybrzmień, cieniowania natężenia dźwięku, minimalnych zmian barwy. Wszystko to razem sprawia, że dźwięk ożył. Stał się równie namacalny jak na prawdziwej scenie.  Płyty testowe zabrzmiały jak nigdy przedtem!

 

(tekst i foto W. Korpacz)