Korzystając z uprzejmości kolegi, właściciela „LORELEI”, zrobiliśmy kilka testów w jego wygłuszonej akustycznie sali odsłuchowej. Jako kolumn użyliśmy eksperymentalnej, hybrydowej konstrukcji – ni to odgrody, ni dipole i z pewnością, nie tradycyjne kolumny. Głośniki użyte w tej konstrukcji pochodzą z lat 50-tych, mają papierowe membrany i bardzo wysoką skuteczność. Przed głośnikiem basowym dostawiona jest oryginalna tuba, która pomaga zejść głośnikowi niżej. „ABSOLUTORA” połączyliśmy z „LORELEI” z pominięciem jej preampu, wykorzystaliśmy tylko wzmacniacze mocy. Dźwięk zrobił na nas wielkie wrażenie. Nie mieliśmy uwag co do barwy, dynamiki, czy odwzorowania przestrzeni. Mogliśmy się jednoznacznie przekonać, jakie cuda można usłyszeć na płytach nagranych na 2 mikrofony. Dzięki całkowitemu wygłuszeniu sali odsłuchowej, w której na wszystkich ścianach łącznie z sufitem przylepione są specjalistyczne gąbki, w których fala akustyczna zamienia się w ciepło, dało się usłyszeć nie tylko rozstawionych na scenie muzyków, lecz także kształt sali, w której dokonano nagrania. Słyszeliśmy krągły kształt pogłosu odbijającego się od kopuły, albo prostopadłość sceny w teatrze. Wspaniałe przeżycia.