Rozpoczynam wpis od fotografii pierwszej spikerki telewizyjnej w historii, Ursuli Patschke, która przypatrywała się Andrzejowi z gazetowego zdjęcia w czasie nawijania ostatnich Białych Kruków. Czy miało to wpływ na jakość pracy Andrzeja, nie wiem. Faktem jest, że udało mu się uzyskać znakomity efekt – najnowsza „Lorelei No. 40″ gra doskonale. Pan Andrzej jest wyraźnie zadowolony z dźwięku.

 

„Jaskinia elektronika” nabiera z roku na rok charakteru. Nawarstwiają się na siebie paczki z opornikami, unikalne kondensatory, pudełka z lampami i cała masa innych rzeczy, które chyba są potrzebne Andrzejowi do pracy. W każdym razie, orientuje się w tym chaosie doskonale. Zapytany o cokolwiek – o śrubkę o określonej wielkości, precyzyjne narzędzie do nakłuwania płytek czy jakiś schemat – Andrzej odwraca się na krześle i po chwili trzyma żądany przedmiot. Pomieszczenie tak obłożone skarbami ma dodatkowy walor – świetnie w nim brzmi dźwięk. Jednak coraz trudniej się poruszać bez potrącenia cennych zbiorów. Trzeba mocno uważać i już w drzwiach wciągać brzuch. Ale warto tu przysiąść na taborecie, by wysłuchać recitalu Teresy Teng – niezapomniane przeżycie.

 

 

Najnowsza „Lorelei” to jubileuszowa 40-ta sztuka. Otrzymała zestaw lamp najbardziej przez Andrzeja cenionych: ABC1 oraz 6F8G Tungsol Round Plate. Wszystkie lampy to NOSy zdobywane na całym świecie.  Zostały przecokołowane przez Andrzeja, który nie uznaje przejściówek i stawia tylko na trwałe połączenia. Lampy stoją gęsto obok siebie, żeby skrócić drogę sygnału oraz zmniejszyć pojemności.

 


 


 


Poniżej fotografie ostatniej sztuki spod ręki Andrzeja.

 

Pan Andrzej lubi słuchać nagrań Li HanXi ale znalazł muzę w osobie Teresy Teng. Na koniec odsłuchu, kiedy mamy za sobą ocenę dźwięku wzmacniacza, zawsze puszcza jej nagrania. Ciekawe, ilu w Polsce jest jej fanów?

 

 

(tekst i foto: W. Korpacz)