Andrzej Marków wrócił  do badań nad lampą 6AC7.  Wcześniej aplikował ją do preampu w układzie pentodowym.  Lampa czarowała niezwykłą przestrzenią i krawędzią dźwięku. Jednak w niektórych systemach pojawiały się lekkie przeostrzenia spowodowane dużą czułością wejściową lampy. Udało się ominąć ograniczenia aplikując lampę w układzie triodowym. Ostatnie odsłuchy nie pozostawiają złudzeń – to wybitna lampa.  Wszelkie aspekty dźwięku przekazuje wiernie, naturalnie i  bez zniekształceń. Robi wrażenie jej muzykalność, dynamika i łatwość w lokalizacji pozornych źródeł dźwięku. Z wielu lamp 6AC7, które zostały wypróbowane w preampie „LORELEI” , warto podkreślić klasę ich  radzieckich odpowiedników, czyli 6Ż4. Dają tak dobry dźwięk, że można się spierać, czy są lepsze od Marconiego. Oprócz lamp wejściowych preampu zostały wymienione wtórniki lamp mocy z 6P14P na 6P15P-EW. Wprowadzają większe uporządkowanie w prezentacji sceny muzycznej,  mają też wpływ na mikrodynamikę. Świetnie grają w połączeniu z odwracaczem fazy E130L. W zmodyfikowanej konstrukcji pojawiły się jeszcze dwa rozwiązania, radykalnie zmieniające charakter dźwięku – wejście stałoprądowe i zerowe sprzężenie zwrotne. Dźwięk stał się bardziej otwarty, wokół instrumentów pojawiło się więcej powietrza. Ostatnie zmiany przechodzą właśnie fazę testów odsłuchowych w różnych  systemach, by dać jednoznaczną odpowiedź, czy zostaną wprowadzone na stałe do konstrukcji „LORELEI”.

(W. Korpacz)