Pan Andrzej Marków zaczął właśnie nawijać transformatory głośnikowe do najnowszej „LORELEI”. Ma to być kolejny  egzemplarz  „Białego Kruka”.

Nawijanie uzwojeń w wykonaniu Andrzeja obserwowałem wiele razy. Uderzające jest, że prowadząc drut tylko ręką osiąga precyzyjne ułożenie zwój obok zwoju, bez żadnych przerw czy skrzywień na całej szerokości karkasa. Każda warstwa odbija światło równomiernie jak w lustrze. Poszczególne sekcje rozdziela specjalnymi przekładkami, które wprasowuje w uzwojenie, a na koniec pieczołowicie wygładza. Praca idzie powoli, ale taka dokładność pozwala zmieścić w transformatorze więcej sekcji nawijanych grubym drutem. Przekłada się to na jakość dźwięku. Dlatego właśnie „Białe Kruki” grają lepiej niż wcześniejsze wersje „Lorelei”.