Lubię patrzeć na pracę Andrzeja w trakcie nawijania transformatorów głośnikowych. Od lat pracuje tą samą na pół ręczną na pół maszynową metodą. Drut nawojowy układa równo na karkasie zwój obok zwoju.  Karkas kręci się powoli na zaimprowizowanym trzymadełku. Licznik obrotów miarowo cyka. Na jedną sekcję wchodzi 59 zwojów grubego i dwukrotnie więcej cienkiego drutu.  Oba druty na szpulach wiszą jeden pod drugim. Po prawej stronie pudełko z naciętym papierem izolacyjnym. Obok lutownica, rozgrzana na tyle, by stopić parafinę, do której Andrzej przykleja cienkie paski papieru. Robota benedyktyńska. Wymaga skupienia i cierpliwości. Do tej pory Andrzej nawinął około 250 transformatorów głośnikowych. Wystarczy, by nabrać wprawy.

 

Po nawinięciu każdej warstwy Andrzej nalewa na karkas cienką warstwę parafiny. Potem rozprowadza ją równomiernie po uzwojeniu. Układa warstwę papieru, którą potem nasyca parafiną, podgrzewając grotem lutownicy. Tu także można popełnić błąd: nałożyć za dużo wosku, ułożyć papier pod kątem względem osi obrotu. Wiem, co mówię. Kiedyś się uczyłem tej trudnej sztuki.

 

Potem kolejna warstwa…

 

 

Po nawinięciu każdej sekcji następuje imadłowanie karkasu. Andrzej zaprojektował specjalne urządzenie, które wykonali mu „kowale” z Wolumenu. Mocno ściska druty. Bez tego nie nawinąłby tylu sekcji. Tu także można przesadzić i spowodować pęknięcie karkasu. Nic na siłę. No i chwilę trzeba poczekać na ułożenie się drutów. Tu niezastąpiony jest zegarek Andrzeja, kultowy Casio.

 

 

Cienkim drutem da się nawinąć lustrzaną powierzchnię. O dziwo, karkas kręci się przy tym znacznie szybciej! Po każdej warstwie uważne izolowanie papierem z parafiną, co zajmuje więcej czasu niż układanie drutu. Na taką pracochłonność nie każdy może sobie pozwolić. Tu Andrzej jest wyjątkiem.

 

 

Na koniec powstaje zwarty pakiet uzwojenia ukrytego w sześciennym karkasie. Jeszcze tylko połączyć ze sobą sekcje anodowe i wtórne, włożyć blachy, skręcić, sprawdzić, zalakierować, pomalować blachy… Jest roboty przy budowie „Białych Kruków”.

 

(tekst i foto: W. Korpacz)