Usłyszałem właśnie najnowszą „LORELEI”. Tym razem p. Andrzej nie wprowadził żadnych inowacji w swojej konstrukcji. Po prostu zbudował kolejnego „Białego Kruka”. Ten układ staje się powoli klasykiem – wszystkie  elementy przetestowano we wcześniejszych wersjach „LORELEI” i  wybrano tylko najcelniejsze rozwiązania. Wzmacniacz pokazał pazury – a mówiąc bardziej poetycko – chwycił w szpony i rozdarł mi duszę. Doskonale znana  płyta, z którą przyszedłem na odsłuch porównawczy, eksplodowała dźwiękiem. Bas pulsował jak oszalały, podnosząc  tętno do niebezpiecznych wartości.  Do tego doszły zjawiskowo pokazane bębny oraz zniewalający rytm fortepianu. Dawno już nie przeżyłem tak intensywnego przekazu muzycznych emocji.  Słuchaliśmy płyty ekipy Możdżer, Danielsson, Fresco pt. „betwen us and the light” z 2006r. Wszystkie aspekty dźwięku zostały pokazane R E W E L A C Y J N I E. Muzykalność najnowszej „LORELEI” sięgnęła szczytu. Nic tylko siedzieć i słuchać.

(tekst i foto W. Korpacz)